Czy ty też nosisz w sobie wirusa stereotypizacji?

Czy ty też nosisz w sobie wirusa stereotypizacji?

Wirusem stereotypizacji zostajemy często zainfekowani już jako małe dzieci, a przejawy jego działania obserwujemy przez całe życie. Jak się przed nim zaszczepić?

 

Ten artykuł powstał na bazie mojego wystąpienia na konferencji TEDx Katowice w kwietniu tego roku. Tematem konferencji było prawdziwe szczęście. Organizatorzy odwołując się do badań profesora Martina E.P. Seligmana próbowali skłonić uczestników do zastanowienia się nad tym, czym jest szczęście w różnych obszarach. Zachęcam do obejrzenia filmu z wystąpieniem. A dla tych, którzy wolą czytać przygotowałam zapis treści wystąpienia poniżej.

Wyobraźcie sobie taką sytuację:

Ojciec i syn mają wypadek samochodowy. Karetka wiezie ich do szpitala. Ojciec umiera. Chłopca biorą na salę operacyjną, jednak chirurg spogląda na niego i mówi „nie mogę go operować, to mój syn”.

Jak to możliwe?

Jeżeli tak jak ¾ osób słyszących tę zagadkę nie wiecie jak to jest możliwe, oznacza to, że możecie by zainfekowani. Dopadł Was wirus stereotypizacji. Chirurgiem była matka tego dziecka. Jednak wielu osobom takie rozwiązanie nie przychodzi do głowy. Czemu? Ponieważ ich stereotypowe myślenie nie uwzględnia takiej możliwości, że chirurgiem jest kobieta. Stereotypizacja grozi tym, że ludzie nie wykształcają w pełni swego potencjału przez co mogą być nieszczęśliwi.

Kiedy ostatnio płakałeś?

Już jako dzieci zostajemy zainfekowani uprzedzeniami dotyczącymi płci. Nosimy tego wirusa w sobie przez całe życie, niejednokrotnie zarażając nim innych. Zastanówcie się: ile z nas – kobiet – słyszało:

„Dziewczynka powinna schludnie wyglądać”

„Nie wypada jej się brudzić, krzyczeć, złościć”

Ile razy musiałaś udowadniać, że jesteś nie tylko ładna ale i mądra?

A ilu z was – mężczyzn – słyszało:

„Nie maż się jak baba, przecież nic się nie stało!”

„Chłopcy powinni być twardzi”

Kiedy ostatnio płakałeś?

Jako mama 2 córek niemal na co dzień jestem świadkiem przejawów działania tego wirusa wśród rodziców, dziadków, pedagogów.

Zobacz też: Już 6-letnie dziewczynki wierzą w stereotypy płci, które będą ograniczać je przez całe życie  

Czemu nasze mózgi tak chętnie poddają się wirusowi stereotypizacji?

Dlaczego kategoryzujemy ludzi ze względu na płeć?

Po pierwsze jako homo sapiens jesteśmy wyposażeni przez naturę do tego, by filtrować i sortować informacje – od początku życia zalewa nas wiele bodźców i szybko uczymy się szukać korelacji miedzy danymi jakie do nas docierają.

Po drugie mamy wrodzoną umiejętność skupiania uwagi na ludziach. Ta tendencja jest bardzo ważna dla przetrwania, ponieważ to inni ludzie najpewniej nas nakarmią i ochronią przed niebezpieczeństwem.

W efekcie nasze naturalne „sortujące moce” trenujemy na naszej ulubionej kategorii czyli ludziach.

Co nam to daje? Oszczędzamy czas i energię. Po co wysilać się i analizować każdą nową informację, skoro można ją od razu wrzucić do raz zdefiniowanej szufladki. Ewentualnie „upchnąć” ją delikatnie jeśli do tej szufladki nie pasuje. Ten proces nazywany jest „lenistwem poznawczym” a wirus stereotypizacji bardzo mu sprzyja.

To nie tylko płeć

Mówię o kategoryzowaniu ludzi ze względu na płeć, ale psychologowie dowiedli, że podział ludzi na każdą inną kategorię może prowadzić do powstania stereotypów.

Jednym z nich był psycholog społeczny Henri Tajfel – Żyd polskiego pochodzenia, który zainteresował się tematem uprzedzeń ze względu na osobistą historię. Tuż przed wybuchem II wojny studiował chemię na paryskiej Sorbonie. Wojnę przetrwał ukrywając swoje polskie pochodzenie. Po wojnie okazało się, że w holocauście zginęła prawie cała jego rodzina. Porzucił chemię na rzecz psychologii, by dociekać co musi się wydarzyć by jedna grupa ludzi wykształciła taką nienawiść wobec drugiej grupy, która prowadzi do ludobójstwa. Okazało się, że trzeba niewiele.

Tajfel dowiódł, że wystarczy przyporządkować ludzi do jakiejkolwiek grupy, bazując nawet na nic nie znaczących kryteriach, aby doprowadzić do wykształcenia się uprzedzeń.

Jakie kryteria podziału ludzi na grupy stosował w swoich badaniach? Na przykład preferencje wobec znanych dzieł sztuki. Albo – choć brzmi to absurdalnie – wynik ich rzutu monetą! Wyobraźcie sobie, że każdego z Was poprosiłabym o wykonanie rzutu monetą, Ci którzy wyrzucą reszkę siadają po jednej stronie sali, ci którzy trafią orła siadają po drugiej stronie sali. Wyobraźcie sobie, że nawet gdy badani wiedzieli, że o przydziale do grupy decydował rzut monetą, nabywali przekonania, że ich własna grupa jest lepsza! (w przypadku gdy zwracano na nią uwagę, etykietując).

Zobacz też: Emocjonalne dziewczynki i agresywni chłopcy. Jak „kształtujemy” emocjonalność dzieci

Co się dzieje gdy grupujemy ludzi wedle sztywnych kategorii? 

Zdarza się, że popełniamy błędy. I nie są one przypadkowe.

Robimy je w określonym celu: nasze mózgi lubią kiedy wszystko, z czym się spotykają, jest spójne. A ponieważ nasz świat jest daleki od spójności, stosujemy wiele mentalnych sztuczek, które tak „obrabiają” docierające do nas informacje, by pasowały one do tego co już myślimy.

Sztuczka nr 1: wyolbrzymiamy różnice między grupami.

Jeśli dziewczynka otrzyma na teście 50 punktów a chłopiec 47 punktów, nauczyciel zwykle skupi się na różnicy: dziewczynka była lepsza od chłopca, zamiast pomyśleć o tym, że ich wyniki właściwie różniły się nieznacznie.

Sztuczka nr 2: wyolbrzymiamy podobieństwa w ramach każdej z grup.

Ten trik pozwala nam zachować spójność i nie przejmować się małymi detalami, którymi różnią się miedzy sobą ludzie. To dlatego uważamy, że dziewczynki są podobne do siebie, i chłopcy są podobni do siebie jednak dziewczynki i chłopcy są różni od siebie nawzajem.

Sztuczka nr 3: zapamiętujemy tylko te informacje, które pasują do naszego dotychczasowego sposobu myślenia.

Zobacz też: Jak szybko dzieci mogą wykształcić stereotyp, że tylko mężczyzna może być prezydentem?

Co jest złego w podkreślaniu różnic płci?

Być może część z Was pomyśli: zaraz, ale co jest złego w podkreślaniu różnic płci?

„Kobiety i mężczyźni są przecież inni!”

„Nie ma nic złego w traktowaniu inaczej grup, które przecież inaczej wyglądają!”

Po pierwsze badania dowodzą, że etykietowanie wpływa negatywnie na nas samych. A po drugie to właśnie w ten sposób infekujemy wirusem stereotypizacji nasze dzieci.

Większość dorosłych uważa, że kategoryzowanie dzieci ze względu na płeć nie ma znaczenia tak długo jak traktujemy dziewczynki i chłopców na równi. I byłaby to prawda gdyby dzieci zwracały uwagę tylko na to, co mówimy. Trudno sobie wyobrazić by świadomy rodzic powiedział otwarcie swej córce: jesteś dziewczynką więc nie poradzisz sobie z matematyką.

Ale badania pokazują, że gdy dorośli zwracają uwagę na płeć – dzieci notują to w swoich głowach. Zwracają uwagę na grupy, którym wagę nadają dorośli. Jeśli mówimy „Zobacz, jaka zdolna dziewczynka!” wówczas dziewczynka myśli: „Bycie dziewczynką lub chłopcem musi być bardzo ważne, inaczej czemu dorośli by tak często o tym wspominali?”. Poza płcią ludzie różnią się przecież wieloma innymi cechami: kolorem oczu, włosów czy wzrostem a nie mówimy przecież „spójrz na to dziecko z niebieskimi oczami”.

Zobacz też: Płeć – soczewka zniekształcająca obraz człowieka?

Ile czasu potrzeba by dzieci uwierzyły, że „tylko mężczyzna może być prezydentem”?

Tezy te znajdują potwierdzenie w badaniach. Rebecca Bigler poświęciła karierę naukową na badania, które wskazały, że samo niewinne etykietowanie grupy skutkuje tym, że dzieci wykształcają stereotypy na temat tych grup. W jednym z nich podzieliła dzieci na 2 grupy. W pierwszej, używano płci do etykietowania uczniów, a nauczyciele mówili np.: „Dziewczynki radzą sobie dzisiaj znakomicie” lub „chłopcy są dobrymi słuchaczami”. W drugiej grupie nie stosowano etykietek płci, a nauczyciele zwracali się do uczniów indywidualnie, używając imion.

Co się zmieniło po zaledwie 4 tygodniach takich zajęć prowadzonych od godz. 8.00 do 12.00?

Dzieci z grupy, w której podkreślano płeć rozwinęły silniejsze stereotypy:

  • Chętniej wygłaszały opinie, że „tylko” mężczyźni lub kobiety powinni wykonywać określone zawody np.„tylko mężczyzna może być prezydentem” oraz „tylko kobieta może być pielęgniarką”
  • Dostrzegały też mniejszą różnorodność w ramach każdej z płci, chętniej używały słów „wszyscy”, „żadna”. Zaczęły pomijać to, że istnieją indywidualne różnice między ludźmi.

My dorośli wiemy, że ludzie nie są jednowymiarowi. Nie ma żadnego zachowania charakteryzującego , absolutnie wszystkie dziewczynki lub wszystkich chłopców. Ale jeśli dzieci wierzą, że „wszyscy” chłopcy lubią sport, wyobraźmy sobie jak może wyglądać życie chłopca, który nie lubi grać w piłkę? Pewnie inne dzieci będą mu dokuczać a jego samoocena poszybuje w dół. Będzie gorzej traktowany, zupełnie bez własnej winy i tylko dlatego, że jego koledzy uważają, że chłopcy powinni zachowywać się w określony sposób. Czy to nie jest za wysoka cena?

Zajęcia dla dzieci w tym eksperymencie trwały zaledwie 4 tygodnie przez 4 godziny dziennie. Jakie owoce będziemy zbierać po całych latach stereotypowego używania płci do segregowania dzieci?

Zobacz też: Różnice płci w wychowaniu dzieci. Czy warto się na nich koncentrować?

Stereotypy ograniczają potencjał z jakim rodzą się dzieci

Mądre dziewczynki kochające matematykę, lądują na studiach społecznych. Wrażliwi chłopcy uczą się ukrywać emocje i grać twardo, „po męsku”. Silne, atletyczne dziewczynki, idą w końcu na dietę i leczą kompleksy na temat swego ciała. Stereotypy wpływają nie tylko na to, jak dzieci się zachowują, ale także na to, jak się czują. Co ważniejsze – stereotypy potrafią wyjątkowo mocno dotykać dziewczynki.

Już w wieku 6 lat dziewczynki są mniej niż chłopcy skłonne wierzyć w to, że są bardzo mądre. Ponadto, dziewczynki mówią, że stereotypy płci wpływają na to:

  • jak się ubierają
  • jak się zachowują w grupie rówieśników
  • jaki sport uprawiają
  • a nawet: czy potrafią wyrazić własne zdanie!

Zobacz też: Jak wychowywać dziewczynki w świecie pełnym stereotypów płci?

Czy jesteśmy skazani na przegraną w walce ze stereotypami?

Z mojego doświadczenia wynika, że nie. Ja zdecydowałam, że chcę by to mój głos był słyszany najmocniej w kakofonii stereotypowych przekazów, które docierają do moich córek z otoczenia: kultury, mediów.

  1. Nie używam słów określających płeć mówiąc do córek, odnoszę się bezpośrednio do ich cech lub działań. Zauważyłam, że nie była to trudna zmiana. Tak samo jak nie używam przy dzieciach przekleństw, tak samo pozbyłam się terminologii bazującej na płci.
  2. Na bieżąco reaguję na stereotypowe opinie wyrażane przez córki, wskazując im na wyjątki od stereotypu, Jak moja córka powiedziała, że chłopcy są bałaganiarzami, sprostowałam, że owszem niektórzy chłopcy mogą bałaganić, ale z pewnością nie jest tak, że bałaganiarstwo dotyczy wszystkich chłopców. „Zobacz na tatę, przecież on jest bardzo uporządkowany” powiedziałam. A córka przyznała mi rację.

Najpotężniejszą bronią w walce ze stereotypami jest krytyczne myślenie, poddawanie w wątpliwość naszego sposobu patrzenia na świat, zadawanie pytań „a dlaczego właśnie tak?” do czego Was zachęcam!

I nie chodzi tu o zaprzeczanie temu, że mamy określoną płeć, ale o to, że znaczymy o wiele więcej niż ona.

Tak jak w  medycynie podaje się szczepionkę by zapobiec ciężkiej chorobie i jej powikłaniom. Tak w wychowaniu podejście rodziców uznające indywidualność każdego dziecka może stanowić ochronę przed wszechobecnym wirusem stereotypizacji. Pozwoli to dzieciom rozwijać ich pełny potencjał. A w konsekwencji być szczęśliwymi.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Zamknij