fbpx
Dziecko wyzwolone z więzów płci. Baby X.
Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/

Dziecko wyzwolone z więzów płci. Baby X.

Co by było gdyby w realnym świecie wychowywać „Baby X”- dziecko, którego płci nie zna nikt? Czy spotka się ono z nienawiścią czy zrozumieniem? 

 

Metoda Baby X

Dlaczego dorośli, bawiąc się z małą dziewczynką, zachowują się inaczej niż podczas zabawy z małym chłopcem? Czy jest to wpływ stereotypów i oczekiwań dorosłych względem dziecka determinowanych jego płcią? A może źródłem odmiennego zachowania dorosłych jest inne zachowanie dziewczynek i chłopców? Aby rozdzielić te dwie przyczyny występowania różnic w podejściu dorosłych, uczeni opracowali sposób ich badania – tzw. metodę baby X (niemowlę X).

W 1975 roku trzy badaczki z USA przeprowadziły jeden z takich testów (1). Próba liczyła 42 osoby (kobiety i mężczyźni, niebędący rodzicami). Każdego z nich zaproszono do pokoju z 3-miesięcznym dzieckiem ubranym w żółte śpioszki oraz zostawiono do wyboru trzy zabawki: lalkę, małą piłkę i gryzak.

Badanych podzielono na trzy grupy: pierwszej powiedziano, że dziecko jest chłopcem, drugiej, że dziewczynką a trzeciej grupie nie ujawniono płci niemowlaka. Następnie obserwowano, jak każdy z dorosłych obchodzi się z dzieckiem, oceniając m.in. jak często je dotyka, jakie proponuje zabawki. Ponieważ w badaniu uczestniczyło to samo dziecko, różnice w zachowaniu dorosłych mogły być wywołane wyłącznie etykietkami, które nadano dziecku.

Zobacz też: Płeć – soczewka zniekształcająca obraz człowieka?

 

Jakie przekonanie, takie zachowanie

Zarówno badane kobiety jak i mężczyźni byli bardziej skłonni oferować do zabawy lalkę, gdy myśleli, że zajmują się dziewczynką, zaś chłopcu częściej proponowali piłkę. Ciekawsze są jednak rezultaty w grupie, która nie znała płci dziecka – ci badani samodzielnie musieli założyć, jaka jest płeć malucha. Mężczyźni działali zupełnie inaczej niż kobiety i niezależnie od domniemanej płci dziecka zazwyczaj oferowali mu gryzak, przy tym rzadziej je dotykali. Kobiety zaś sięgały po zabawkę zgodną z powszechnymi stereotypami (dla domniemanej dziewczynki – lalka, dla chłopca – piłka) i częściej dotykały niemowlę.

Wszyscy badani próbowali odszyfrować płeć dziecka bazując na stereotypowych oznakach zachowania i fizyczności. Większość przypuszczała, że był to chłopiec (choć w istocie była dziewczynka), ponieważ dziecko nie miało włosów i mocno zaciskało rączkę. Gdy ktoś widział w maluchu dziewczynkę, zakładał to na podstawie uśmiechu, okrągłej buzi i delikatności.

Zachowania dorosłych wynikały z ich przekonania odnośnie płci baby X, mimo iż jej nie znali.

Zobacz też: Serena Williams. „Wściekła czarna kobieta” czy kobieta walcząca o swoje prawa?

 

Baby X w realu?

Zainspirowana tym badaniem zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby w realnym świecie wychowywać „Baby X”? Ukryć przed światem płeć dziecka i żądać od otoczenia by się z tym pogodziło. Wymagać, by traktowano je po prostu jak człowieka. Z szacunkiem, miłością, zrozumieniem.

Świetną próbką takiej hipotezy jest opowiadanie Lois Gould pt.: „X: A Fabulous Child’s Story” z 1978 roku. Napisane w bajkowym stylu przedstawia fikcyjną historię dziecka X, które jest obiektem eksperymentu. Jego celem jest sprawdzenie, co się stanie, gdy dziecko będzie wychowywane nie jako dziewczynka lub chłopiec, lecz właśnie jako X. Nikt poza dzieckiem i organizatorami eksperymentu nie zna płci dziecka, a jeśli ktoś o nią zapyta otrzymuje odpowiedź „to jest X”.

Autorka w żartobliwy sposób pokazuje problemy, jakie napotykają rodzice, jeśli odmówią nadania dziecku etykietki „chłopiec” lub „dziewczynka”. Wśród reakcji znalazły się:

  • złość ludzi, którzy domagają się by poznać „prawdę”
  • zażenowanie rodziny z powodu bycia zamieszanym w „taki skandal”
  • zakłopotanie osób, które nie wiedzą jak zwracać się do dziecka
  • niepewność, jakie zabawki czy ubranka sprezentować dziecku

 

X odczuwa więcej radości niż inne dzieci?

Ogromne problemy pojawiają się, gdy „X” rozpoczyna edukację. Nauczyciele, rodzice innych dzieci i zarządzający szkołą nie wiedzą jak się wobec niego zachować. Dzieci próbowały podstępem dowiedzieć się, kim jest „X” zadając podchwytliwe pytania w stylu: „Kto jest Twoim ulubionym sportowcem?”. X próbował bawić się z dziećmi mówiąc do dziewczynek „Może pogramy w piłkę?” lub proponując chłopcom prace artystyczne, jednak nie znajdował zrozumienia. Wydawało się, że nikt nie chce przyjaźnić się z „X”.

Pewnego dnia w szkole odbyło się kilka konkursów: literowania, pieczenia ciast oraz sztafeta biegowa. X triumfował w konkursie literowania i w sztafecie. Dzieci zauważyły, że wygrana lub przegrana nie miała znaczenia dla X. Ponadto czerpał przyjemność z sukcesów zarówno w dziewczęcych jak i chłopięcych konkurencjach. Ktoś powiedział:

„Może X odczuwa dwa razy więcej radości niż my?”

Zwyciężczyni konkursu pieczenia poczęstowała X kawałkiem ciasta, a chłopiec, który przegrał z X w sztafecie poprosił o to, by pobiegli razem do domu.

Od tego czasu w klasie zaczęły się dziać dziwne rzeczy: Susie odmówiła noszenia różowych sukienek, mówiąc rodzicom, że w spodniach wygodniej się wspinać na placu zabaw. Jim bawił się wózkiem dla lalek swojej siostry. Bliźniaki Peggy i Joe zaczęły wymieniać się między sobą: Peggy bawiła się mikroskopem brata, a Joe używał zestawu do szycia swej siostry.

Zobacz też: Czego nie wiedziałam o księżnej Meghan? 

 

Niech rodzice X ujawnią jej/jego płeć!

Rodzice kolegów i koleżanek X byli przerażeni, a potem wściekli. Nie obchodziło ich to, że Peggy lepiej kosiła trawnik, a Joe lepiej radził sobie z odkurzaniem dywanu.

To wszystko wina X!” – orzekli.  – „Ponieważ X nie wie, kim jest, lub, kim powinno być, chce, żeby wszyscy inni też stali się pokręceni!”

Zabronili swoim dzieciom bawić się z X oraz zwołali zebranie w szkole by omówić „destrukcyjny wpływ X”. Domagali się natychmiastowych działań: rodziców X należy zmusić by ujawnili płeć! Gdy to już nastąpi X ma się zachowywać zgodnie ze standardem obowiązującym jego płeć. Jeśli rodzice X odmówią, należy przeprowadzić badanie psychiatryczne!

Dyrektorowi szkoły było przykro. Destrukcyjny wpływ? Przecież X uczy się wyśmienicie. X wygrał szkolny konkurs talentów. Wszyscy nauczyciele są zadowoleni, że uczą X. Jednak pod naciskiem rodziców, uległ. W dniu badania X stawił się punktualnie w gabinecie psychiatry. Wszyscy zainteresowani zebrali się pod drzwiami gabinetu i w napięciu oczekiwali na rezultaty. Gdy wreszcie otworzyły się drzwi, oczom zebranych ukazał się uśmiechnięty X i załamany psychiatra. „Co się stało?!” – krzyczeli rodzice. „Czy X oblał test?”

Psychiatra odpowiedział: „X jest NAJMNIEJ pokręconym dzieckiem, jakie kiedykolwiek badałem!”

Rodzice osłupieli.

„Jak X mogło przejść pozytywnie badanie?! Przecież X ma problem z tożsamością! Jest odmieńcem! Nie może być inaczej, skoro sam nie wie kim jest!”

Psychiatra odpowiedział: „Nie rozumiecie! X dokładnie WIE, kim jest!”.

„Ale kim jest? My też chcemy wiedzieć!” krzyczeli rodzice.

„Nie martwcie się. Niedługo na pewno się dowiecie. Gdy tylko płeć X zacznie mieć znaczenie, nie będzie już dla nikogo sekretem”.

Rodzice pozostałych dzieci przyjęli do wiadomości wynik badania i obiecali więcej nie protestować. A dzieci pobiegły bawić się razem z X.

Zobacz też: Mówisz córce „bądź grzeczna”. Ale po co?

 

Człowiek ponad wszystko

Czy w prawdziwym życiu taka historia mogłaby liczyć na happy end? Nie sądzę. Wyobrażam sobie, że repertuar reakcji negatywnych wobec dziecka X oraz jego rodziców mógłby być znacznie bogatszy. Nie wykluczam też, że pod pretekstem „ochrony” dziecka możliwy byłby scenariusz odebrania go „zdemoralizowanym” rodzicom i przekazania do placówki, która wie JAK wychowywać dzieci. Dla mnie treść tego opowiadania jest bardzo sugestywna. Mocno uruchomiła mi wyobraźnię. Wcielając się w rolę dziecka, widzę jak wielkim płeć może być ciężarem.

„Dziewczynka” jako szablon, który ogranicza ekspresję i np. nie pozwala na pewne „męskie” aktywności.

„Chłopiec” jako szufladka, w której nie ma miejsca np. na słabość i płacz.

Czy dziecko, którego płci nie znamy, jest „nikim”? Czy tak byśmy stwierdzili? Przecież to jest człowiek. Uważam, że niezależnie od tego, jaką ma płeć, zasługuje na pełen szacunek i równe traktowanie. Zgadzasz się?

Zobacz też: Manifest mamy dziewczynek

Źródła:

  1. Seavey, Carol A.; Katz, Phyllis A.; Zalk, Sue Rosenberg, „Baby X: The effect of gender labels on adult responses to infants”, Sex roles, Jun75, Vol. 1 Issue 2, p. 103-109.
  2. Gould L., “X: A Fabulous Child’s Story”, (1978), Daughters Publishing Company.
Udostępnij

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Magdo – zgadzam się! Bardzo ciekawy tekst. Cała ta historia z X poruszyła i moją wyobraźnię. Wydaje mi się, że w prawdziwym życiu, małe X mogłoby poczuć się stłamszone i chciałoby samodzielnie przypiąć sobie jedną z etykietek, żeby przestać czuć się odmieńcem. Ale tutaj, wiadomo, świetnie ukazany jest kontrast „co by było gdyby” odczepić te etykietki.

    PS. w ogóle super blog, bardzo się utożsamiam z Twoją wizją. Pozdrawiam serdecznie!

    1. Antonina dziękuję i również pozdrawiam! Moją wyobraźnię także poruszyła ta historia. Co ciekawe są na świecie takie rodziny, które próbują wychowywać dzieci w taki sposób. Być może uda mi się kiedyś opisać ich doświadczenia.

Dodaj komentarz

Zamknij