fbpx
Rodzicielstwo w czasie pandemii. Sposoby na przetrwanie
Źródło zdjęcia: Unsplash (autor Xenia Makagonova)

Rodzicielstwo w czasie pandemii. Sposoby na przetrwanie

Wiem, że często nie daję rady. Praca z domu, ogarnianie domu i edukacji domowej dzieci. Szukałam sposobów, które mi pomogą. Oto kilka z nich.

UWAGA – prezent do pobrania na końcu artykułu, możesz go pobrać też poniżej

Na początku, po krótkim szoku, nastąpiła u mnie adaptacja i zakasanie rękawów do roboty. Myślałam: będę pracować efektywnie, nadrobię to, co mam zaległe, zorganizuję super aktywności dzieciom itd. Chyba nie dopuszczałam do siebie myśli, że jednak wiele się zmieniło. Mieszają mi się dni, dzieci nie potrafią się uczyć on-line, bo nigdy wcześniej tego nie robiły. A ja „pracuję” z domu próbując manewrować między kolejnymi zoomami, a podgrzaniem zupy (jeśli ją mam). Ostatnio wysłuchałam webinaru amerykańskiej edukatorki na temat rodzicielstwa w czasach pandemii*. Dzielę się z wami poradami, które usłyszałam.

I. Nie pracujemy z domu. Jesteśmy w domu podczas kryzysu próbując pracować

Wiele się zmieniło w naszym codziennym życiu i nie możemy udawać, że jest to po prostu „praca z domu”. To powyższe stwierdzenie pomaga zmienić perspektywę i właściwie nazwać to, czego doświadczamy. Bo naprawdę wiele się w naszym życiu zmieniło. Są jednak takie rzeczy które powinny zostać „po staremu”. Jakie?

  1. Naszą rolą jako rodziców jest zapewnić dzieciom strukturę dnia, rutynę i zasady oraz bezwarunkową miłość.
  2. Powinniśmy też zadbać najpierw o siebie, zanim zadbamy o dzieci. Będziemy lepszymi rodzicami, jeśli najpierw pomyślimy o sobie, zatroszczymy się o nasz dobrostan. Wtedy mamy zasoby, by odpowiednio dbać o dzieci.
  3. Elastyczność to nasza najważniejsza jakość – jak coś nie działa to szybko trzeba to zmieniać, coś co kiedyś było nie do przejścia – może dziś trzeba odpuścić.
  4. Nadal miejmy w pamięci najważniejsze dla nas wartości w wychowaniu. Co chcemy, by dzieci zapamiętały z tego czasu, kiedy byliśmy tak intensywnie razem? Jakie wartości są teraz dla nas najważniejsze? (I mogą nie być to zupełnie te same wartości, jakie przyświecały nam wcześniej – w czasie przed pandemią). To świetny temat na refleksję.
  5. Dobra wiadomość jest taka: dzieci są wytrzymałe, także psychicznie. Są w stanie znieść wiele, pod warunkiem, że my – rodzice, sprawimy, że będą się czuły bezpieczne i kochane. Poza tym, każdego tygodnia radzimy sobie w tej domowej organizacji coraz lepiej. Zachowań swoich oraz dzieci lepiej nie rozpatrywać jako „miary” tego, jacy jesteśmy NAPRAWDĘ. Nasze obecne zachowania wynikają z wyjątkowości sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

Zobacz też: Stereotypy w filmach. Jak wpływają na życie dziewczynek i młodych kobiet?

II. Jak radzić sobie z rodzicielskim stresem?

Moje dzieci często nie robią tego co, bym chciała by robiły. Jednym z większych wyzwań bycia rodzicem jest nasza tendencja do budowania historii wokół zachowań dzieci: dlaczego robią to, co robią? Dlaczego nie robią, tego o co je prosimy? Jeśli dajemy im dotkliwie odczuć, że jesteśmy zawiedzeni ich zachowaniem, dokładamy im stresu. Nie dość, że są zestresowane koronawirusem, to jeszcze nie spełniają naszych oczekiwań co do tego, jak powinny zachowywać się w trakcie pandemii. U mnie na przykład codzienne walki toczą się o sprzątanie pokoju. Wystarczy godzina zabawy i całe mieszkanie wygląda jak po przejściu tornada. A jak trzeba posprzątać, okazuje się, że moje córki są bardzo „zmęczone” 😊. Co robić, by lepiej radzić sobie z naszym stresem?

  1. Praktykować uważność czyli zatrzymywanie się, kiedy przychodzą do nas gwałtowne uczucia. Jest duża różnica między ślepą wściekłością a świadomością, że czujemy złość. Próbujmy się zatrzymać i zastanowić. Zamiast pytać: „czy moje dziecko robi mi na złość”? lepiej powiedzieć: „Czego może w tej chwili potrzebować, co może czuć?” Jeśli np. nie może odkleić się od tableta, mogę pomyśleć: tęskni za przyjaciółmi, przerasta go/ją odpowiedzialność za naukę w domu i to jest dla niego/niej ucieczka. W tym zatrzymaniu (zanim zareagujemy), warto pomyśleć „co leży pod spodem tego zachowania, czego dziecko nie jest w stanie samo pokazać czy nazwać”. Jeśli do tego dotrzemy, o wiele łatwiej będzie nam podejść do dziecka ze zrozumieniem i „wyhamować” impulsywne reakcje. Poza tym, będziemy wtedy w stanie odpowiedzieć na tę rzeczywistą potrzebę dziecka kryjącą się za „złym” zachowaniem.
  2. Dobrze jest mieć jakiś rodzaj rutyny, ponieważ stwarza dzieciom ramy i gwarantuje poczucie bezpieczeństwa. Teraz dzieci nie mają: nauczyciela, który będzie je motywował do pracy, przyjaciół z klasy, z którymi może współpracować. Dlatego to my powinniśmy im te granice zapewnić. Ze starszymi dziećmi – można wylistować rzeczy czy zdania, które są do zrobienia i dać im autonomię, by same zdecydowały kiedy chcą je wykonać.
  3. Zastanowić się z partnerem lub partnerką, gdzie możemy trochę odpuścić i poluzować normalnie obowiązujące zasady, a gdzie chcemy się ich trzymać.
  4. Ustalić kodeks zachowania się: jakie zachowania są ok, a jakie nie, w sytuacji kiedy czujemy złość. Konflikt to normalna część życia, jednak są zachowania czy słowa, których nie akceptujemy. Nie chodzi o to, że zabraniamy odczuwania złości, ale dbamy o odpowiednie jej wyrażanie. I taką listę można sporządzić wspólnie z dzieckiem.
  5. Stworzyć tzw. plan osiędbania – każda osoba w rodzinie spisuje na kartce czego potrzebuje (także od innych), by czuć się dobrze.
  6. Praktykować odpowiadanie na codzienne pytania kwarantannowe:
    1. Za co jestem dziś WDZIĘCZNA/NY?
    2. Z kim dziś POROZMAWIAM lub NAWIĄŻĘ KONTAKT?
    3. Jakie oczekiwania co do „normalności” dzisiaj ODPUSZCZĘ?
    4. Gdzie/jak wyjdę dziś NA ZEWNĄTRZ?
    5. Jak PORUSZĘ dziś moje ciało?
    6. Co PIĘKNEGO dziś stworzę/obejrzę?
  7. Krótko podsumowywać każdy dzień rozmawiając z dziećmi: co dziś było fajnego, a co moglibyśmy zrobić lepiej? Czy dzisiejszy dzień był fajniejszy od poprzedniego? Jeśli tak, to dlaczego? Co możemy zrobić, by jutrzejszy dzień był lepszy? Czasem to będzie po prostu więcej snu, a czasem jakaś konkretna aktywność.
  8. Co zrobić kiedy my – rodzice wybuchniemy i stracimy kontrolę nad sobą na oczach dzieci? Po pierwsze warto pamiętać, że dzielenie się uczuciami z dziećmi (nawet jeśli wyjdzie nam to w sposób z jakiego nie jesteśmy dumni) jest ważne. A ważne jest dlatego, że w ten sposób uczymy je, że trudne uczucia są normalną częścią życia, że trzeba je przeżywać i o nich rozmawiać. A jeśli nie będziemy tego robić, dzieci mogą czuć się przez przeżywane przez siebie emocje przytłoczone. Ponadto, młodsze dzieci są rozwojowo bardziej skłonne myśleć, że wszystko kręci się wokół nich i jeśli dzieje się coś złego, mają tendencję do przypisywania sobie za to winy. Jeśli nie rozumieją dlaczego odczuwają silne emocje, wyczuwają ogólny stres w rodzinie ale nie znają jego kontekstu (ponieważ z nimi nie rozmawiamy), prawdopodobnie pomyślą „to przeze mnie”. Dlatego warto zachować czujność i tłumaczyć im, że wszyscy jesteśmy teraz w trudnej sytuacji, przeżywamy trudne emocje i to jest całkowicie normalne. A nazywanie uczuć sprawia, że poczują się bezpieczniej.

Po drugie, jeśli już zdarzy się nam wybuch przy dzieciach co może pomóc? Głębokie oddychanie albo zamknięcie oczu i skupienie uwagi na nacisku stóp na podłoże. Takie ugruntowanie pomaga „wyjść z głowy”.

  1. Rozpoznawać momenty, kiedy działamy z miejsca lęku (a lęk udziela się teraz każdemu). Co jeśli dzieci zakumulują tyle zaległości w szkole, że będzie im je ciężko nadrobić? Co jeśli to wpłynie na ich dalszą edukację? Jak spirala zamartwiania zaczyna się nakręcać i nasze działania są determinowane tym lękiem, jest większe ryzyko, że stracimy kontrolę i powiemy coś czego będziemy żałować. W takich momentach warto sobie zadawać pytanie: jak bym zareagowała gdybym się nie bała? Gdybym wiedziała, że wszystko prędzej czy później wróci do normy? Takie podejście pozwala być bardziej wyrozumiałym.
  2. Przepraszać dzieci jeśli zdarzy nam się zareagować w sposób, którego żałujemy. Dobry pomysł to napisanie listu lub krótkiej notatki. Taka forma jest wspaniałym sposobem na pokazanie szacunku, bo poświęcamy na nią dodatkowy czas. Obecnie nie jest kwestią to, czy będziemy mieć sytuacje konfliktowe, ale to jak potrafimy je naprawiać. Przeprosiny dają dzieciom poczucie bycia widzianymi i słyszanymi. Zwłaszcza w obecnej sytuacji, przeprosiny i naprawianie błędów mogą być dodatkową super mocą wzmacniającą relacje rodzinne.

Zobacz też: Już 6-letnie dziewczynki wierzą w stereotypy płci, które będą ograniczać je przez całe życie  

III. Jak pomóc dzieciom radzić sobie ze stresem, którego doświadczają? 

  1. Pozwól im pobyć z trudnościami, nie naprawiaj za nie, nie próbuj im ułatwiać za wszelką cenę. Dzieci nie potrzebują byśmy je naprawiali, tylko byśmy je widzieli. Ponadto, przechodzenie przez trudne sytuacje kształtuje charakter. Nie chodzi o to, by pozostawiać dzieci z problemami same sobie. Ale by nie próbować za wszelką cenę im ulżyć, tylko towarzyszyć im w trudnych uczuciach.
  2. Pomóż im skupiać się na rzeczach, które mogą kontrolować. Można to robić ucząc je nowych umiejętności, by wzbudzać ich poczucie dumy i sukcesu. A także uwzględniać ich pomysły w rozwiązywaniu rodzinnych problemów.
  3. Zachęcaj do troski o innych, bo to sprawia, że poczują się potrzebne, docenione, a tym samym poziom ich stresu będzie mniejszy. Może to być telefon do babci lub dziadka, napisanie listu do przyjaciela, który jest sam.

A wy macie swoje sprawdzone sposoby?

Źródła:

Webinar „Pandemic parenting”, Girls Leadership, 19.04.2020

Codzienne pytania kwarantannowe: https://greatergood.berkeley.edu/article/item/six_daily_questions_to_ask_yourself_in_quarantine 

Udostępnij

Dodaj komentarz

Zamknij