“Uśmiechnij się!” Ile razy to słyszałaś?
Źródło zdjęcia: Unsplash (autor Chris J. Davis)

“Uśmiechnij się!” Ile razy to słyszałaś?

Ten artykuł nawiązuje do postu “Być kobietą w Polsce. Instruktaż”, w którym prezentujemy stereotypowe oczekiwania, z jakimi spotykają się dziewczynki i kobiety w toku całego życia. 

Kobieta/dziewczynka plus uśmiech to w oczach wielu ludzi nieodłączna para. Czemu tak często słyszymy „uśmiechnij się” i jak na to odpowiadać?

“Złość piękności szkodzi”

Jeśli jesteś kobietą, z pewnością choć raz w życiu słyszałaś któryś z tych tekstów: „złość piękności szkodzi”, „taka ładna a taka pochmurna”, „uśmiechnięta jesteś o wiele ładniejsza”. Ogromna większość z nas od dziecka raczona była porado-rozkazem „uśmiechnij się!”. Słyszałyśmy ten zwrot od rodziców, znajomych, wykładowców, pracodawców a także nie rzadko od obcych ludzi spotkanych na ulicy. Wiele z nas przywykło do tego, by puszczać zachętę do uśmiechu mimo uszu. Dziś jednak przyjrzymy się jej dokładniej i postaramy w skrócie odpowiedzieć na pytanie, skąd właściwie w ludziach (często głównie w mężczyznach) wzięło się przeświadczenie, że mają jakiekolwiek prawo do tego, by otwarcie narzucać kobietom i dziewczynkom uśmiechanie się?

Zobacz też: „Kobiety kobietom zgotowały ten los?…”

Uśmiech i stereotypy

Przyjrzyjmy się flagowym stereotypom dotyczącym tradycyjnej roli kobiety. Powinna ona być: pomocna (więcej na ten temat tu), posłuszna, skromna, wrażliwa, empatyczna i grzeczna. Kobiecy uśmiech często odbierany jest jako dopełnienie wyżej wymienionych cech, dlatego też tak wielu ludziom domaganie się go pomiędzy kobiecymi policzkami wydaje się być „naturalną” oczywistością. W końcu uśmiechnięta kobieta odbierana jest jako ugodowa, posłuszna i gotowa do pomocy, czyli dokładnie taka, jaką chce ją widzieć społeczeństwo. Jednocześnie kobiece podniesienie kącików ust sugerować ma, że nie mamy do czynienia z delikwentką poddenerwowaną, niezadowoloną, złą lub przejawiającą inne „nieprzystojące” kobiecie emocje lub postawy.

Zobacz też: Myślisz, że nie jesteś uprzedzona/ny? Czy aby na pewno?

Uśmiech i emocje

Temat kobiecego uśmiechu bez wątpienia związany jest więc również z podwójnym standardem stosowanym odnośnie wyrażania emocji. Nieuśmiechnięte, wyrażające swoje zdanie dziewczynki i kobiety często określane są jako „wyszczekane”, „marudne” lub wręcz „bezczelne”. Tymczasem zachowujący się w podobny sposób chłopcy i mężczyźni odbierani są jako osoby stanowcze, pewne siebie i przejawiające zdolności przywódcze. (Warto w tym miejscu zaznaczyć, że dzielenie emocji na kobiece i męskie uderza również w męską część populacji, która karcona jest za płacz i inne konotowane z wrażliwością i kobiecością odczucia).

Uśmiech i wygląd

Dziewczynkom nie wypada się złościć, tupać i robić „brzydkich” min również dlatego, że wielu osobom przeszkadza to, jak zachowująca się w taki sposób dziewczynka… wygląda. Dochodzimy tu do ważnego wątku – dziewczynki i kobiety niezwykle często postrzegane są przez pryzmat swojej atrakcyjności fizycznej. Z tego powodu niejednokrotnie ważność tego, jak powierzchowność dziewczynki/kobiety zostanie odebrana przez otoczenie przekładana jest nad to, co one same w danym momencie czują. („Taka jesteś brzydka kiedy się złościsz, a taka ładna jak się uśmiechasz. Rozchmurz się!”). Rzeczywiście wiele osób przystępniej wygląda podczas uśmiechu, jednak mężczyźni nie słyszą na porządku dziennym zachęty do uśmiechania się. Dzieje się tak dlatego, że ich wartość nie jest w oczach społeczeństwa bezpośrednio powiązana z ich aparycją, a dobry wygląd nie jest tak silnie wymaganą powinnością, jak ma to miejsce w sytuacji kobiet.

Zobacz też: Jak być ojcem feministą (każdego dziecka: syna lub córki)

Uśmiech a wolność ekspresji

Dodatkowo, warto zauważyć, że każąc dziewczynkom (kobietom) uśmiechać się kiedy nie mają one na to ochoty, odbieramy im wolność w ekspresji swoich emocji. Wymagając od nich bycia wiecznie uśmiechniętymi pośrednio uczymy je, że drogą do bycia szanowanymi i akceptowanymi jest wypieranie swoich uczuć i okazywania na zewnątrz czegoś zupełnie innego niż to, co właśnie czują w swoim ciele i umyśle. Negowanie swoich prawdziwych odczuć jest za to opłakane w skutkach – prowadzi do uczucia nieautentyczności, zerwania kontaktu z intuicją i niemożności określenia swoich prawdziwych emocji względem siebie, otoczenia oraz swoich wyborów.

Zanim następnym razem machinalnie poprosimy dziewczynkę o uśmiech, warto zastanowić się czy oby na pewno chcemy sugerować jej, że akceptację i poczucie bycia ważną zdobywa się zagłuszając swoją indywidualność i płynące z ciała i serca sygnały?  Co jest lepsze – sztuczny uśmiech czy prawdziwe emocje?

A jak reagować na zachęcanie nas do uśmiechu? Poniżej znajdziecie kilka z naszych propozycji. (Niektóre z nich są dość wymyślne i pretensjonalne, ponieważ uważamy, że pomysł narzucania kobietom uśmiechu jest sam w sobie na tyle absurdalny, że aż prosi się o reagowanie na niego w groteskowym stylu).

„Uśmiechnij się!”:

Niestety jest to w tym momencie niemożliwe, ponieważ moje ciało uśmiecha się tylko w momencie kiedy mój umysł i dusza szczerze cieszą się na widok osoby stojącej naprzeciwko mnie.

Dlaczego myślisz, że masz prawo komentować mój wygląd?

Dlaczego myślisz, że masz prawo mówić mi, w jaki sposób mam prezentować światu moje ciało?

Nie zamierzam, nie istnieję dla twojej wizualnej przyjemności.

Nie wiesz o tym, że mówienie innym ludziom jak mają się zachowywać nie leży w twoich kompetencjach?

A przyszło ci do głowy, że mogę nie uśmiechać się w tej chwili, ponieważ nie mam na to ochoty?

A ty często chodzisz po ulicy uśmiechając się, nie mając na to ochoty?

Aha, więc mam się uśmiechać bo ładnie wtedy wyglądam, a czy przyszło ci do głowy, że nie chcę teraz ładnie wyglądać?

Aha, więc mam się uśmiechać bo ładnie wtedy wyglądam, a czy przyszło ci do głowy, że moją główną funkcją życiową nie jest bycie wizualną ozdobą dla tego świata?

Stań na jednej nodze i złap się za ucho.

A dlaczego? Gdybym miała ochotę, bym się uśmiechała. Nie potrzebuję Twoich instrukcji.

A może macie swoje ulubione odpowiedzi? Podzielcie się w komentarzach!

Źródła:

  1. “Are angry woman more like man?”, 14.09.2009, Association for Research in Vision and Ophthalmology, data dostępu 7.09.2020, https://www.sciencedaily.com/releases/2009/12/091206110844.htm
  2. Sadker D., Zittleman K.R. ,”Still failing at fairness: How Gender Bias Cheats Girls and Boys in School and What We Can Do About It”, 2009, Scribner, data dostępu 7.09.2020 https://books.google.co.uk/books?id=st4Xoo2Nhq0C&pg=PA21&dq=female+smile+work&hl=en&sa=X&ved=0ahUKEwj-p-ro9_HUAhWoDMAKHYbiA8Q4FBDoAQhFMAc#v=onepage&q=female%20smile%20work&f=false 
  3. Smith R.I., “I will not smile. I am not your monkey”, 12.10.2016, data dostępu 7.09.2020, https://www.theatlantic.com/notes/2016/10/women-respond-to-the-men-who-told-them-to-smile/503723/
  4. Thorpe JP, “Why do people expect woman to smile?”, 6.07.2017, data dostępu 7.09.2020, https://www.bustle.com/p/why-do-people-expect-women-to-smile-67360
Udostępnij

Ten post ma 6 komentarzy

  1. Widziałem info o tym wpisie na instagramie. Jestem w szoku. Jak można tak spłycać zwykłe “Uśmiechnij się!” i przypisywać same negatywne cechy do niego.
    W życiu nigdy nie widziałem żeby normalny człowiek ze zwykłego “Uśmiechnij się!” zrobił kobiecie lub mężczyźnie przykrość. Rozmawiałem z żoną, Ona podziela moje zdanie. (Jesteśmy juz po 30stce i coś tam już przeżyliśmy.)

    W poście czuć żal i pretensje. Brakuje opisanego kontekstu takiej sytuacji przez co niektóre osoby mogą go totalnie żle odebrać.
    Moim zdaniem często takie “Uśmiechnij się!” jest początkiem rozmowy aby pomóc drugiej osobie otworzyć się na problem.
    Pozdrawiam,
    Z

    1. Dzięki za komentarz. Czasami może tak być, że nawet nie wiemy o tym, że taki komentarz może komuś nie odpowiadać. Jeśli dla Was (Ciebie i Twojej żony) taka zachęta by się uśmiechnąć jest neutralna to super. My pokazujemy perspektywę innych osób. Być może czuć w tym żal/pretensje bo dla wielu z nas – kobiet – ten wymuszony uśmiech wiąże się z nieprzyjemnymi wspomnieniami…

  2. Cześć, całym sercem zgadzam się z artykułem. Chociaż od rodziców i bliskich osób nie słyszałam takich uwag, to niestety od obcych ludzi już tak. “Uśmiechnij się!” usłyszane na ulicy można puścić mimo uszu (chociaż wolałabym żeby ludzie sobie odpuścili takie komentarze), to problem u mnie zaczyna się kiedy takie sytuacje zdarzają się w pracy. Jestem farmaceutką, nie raz słyszę komentarze: “uśmiechnij sie”, na pytanie “czy cos jeszcze będzie dla Pana?” słyszę: “jeszcze uśmiech poproszę”. I nie potrafię być w tym momencie asertywna i powiedzieć, że sobie nie życzę takich uwag. A ludzie w aptece naprawdę potrafią naruszać moje granice, często ma to formę rubasznych żartów (zbliżenie karty, płacenie zbliżeniowo – no i się zaczynają heheheszki) czy komentarzy (pani taka ładna, pani taka owaka). No więc informacja dla nich: mój uśmiech i wgląd nie jest dla nich; jestem w pracy, bo skończyłam ciężkie studia, mam wiedzę i kompetencje, i to jest punkt odniesienia a nie moja aparycja! Jestem kobietą i nie życzę sobie takich uwag!

    1. Cześć! Dzięki za komentarz. To bywa rzeczywiście trudne w niektórych sytuacjach by się “obronić” i asertywnie odpowiedzieć. Jednak myślę, że nie ma innej drogi by dbać o swoje granice ale też edukować ludzi. Ja mam takie doświadczenie, że kiedyś zwróciłam uwagę trenerowi na seksistowskie komentarze, które non stop słyszałam na treningach (jestem jedną z dwóch dziewczyn w grupie). Wielokrotnie mówiłam, że nie są dla mnie śmieszne różne “żarciki” ale nie skutkowało. W końcu tak się zapieniłam, że napisałam maila do trenera, że nie życzę sobie takich żartów i oczekuję by trenerzy na nie reagowali. I dostałam zaskakującą odpowiedź (z przeprosinami i podziękowaniem za zwrócenie uwagi), w której trener przyznał, że pierwszy raz spotyka się z takim zarzutem i nie miał pojęcia, że mogę czuć się urażona. To mi pokazało 2 rzeczy: że trzeba edukować mężczyzn (właśnie zwracając im uwagę) oraz że trzeba edukować kobiety (najwyraźniej byłam pierwszą dziewczyną, która zwróciła mu uwagę, a wiem że trenuje z nimi sporo dziewczyn w innych grupach). Oznacza to, że pewnie większość nie reaguje na “heheszki” bo albo się boi, albo nie umie, albo (i to jest chyba najgorsze) NIE WIDZI W TYM PROBLEMU.

  3. Oczywiście. Wymuszanie na kobietach, żeby się nieustająco uśmiechały (gdy nie mają na to ochoty), wypływa bardzo często z chęci tresowania kobiet na osobniczki podporządkowane czyimś (otoczenia) widzimisie wobec nich. Rzadziej “uśmiechnij się” to niezgrabna próba pocieszenia – bo tak nie pociesza się osoby strapionej. Wygląda to jak implicite zachęta do terapii uśmiechem; rzeczywiście jest taki rodzaj terapii, że poprzez wywoływanie uśmiechu (nawet w sposób sztuczny) można sprawić, że psychika zacznie się lepiej czuć, ale na taką autopsychoterapię to ewentualnie powinien się dany ktoś sam zdecydować, nie wolno go (a raczej JEJ) do tego nakłaniać czy zmuszać. Obawiam się, że najczęściej sztuczne uśmiechanie się, gdy nie jest to spójne z doznawanymi emocjami, może tylko pogłębić dysonans poznawczy, bliższy kontakt z sobą samą, wgląd w to, co się tak naprawdę czuje. Ale oczywiście można eksperymentować z psychoterapią poprzez uśmiech czy nawet śmiechoterapią – ale do tego trzeba mieć odpowiednie przygotowanie, jak się to robi, żeby przyniosło korzyści.

    1. No tak, terapia uśmiechem to rzeczywiście zupełnie co innego. My tu mówimy o wyświechtanej formułce, którą słyszmy jak zdartą płytę od lat. I ona na pewno nie działa na nas terapeutycznie 🙂

Dodaj komentarz

Zamknij