Dlaczego „najlepsza” kobieta to ta, która wygląda jak dziewczynka. O seksualizacji dziewczynek i kobiet

Po co kobiety mają wyglądać młodziej? Dlaczego estetyka nastoletniej, niedojrzałej dziewczyny jest tak bardzo atrakcyjna? A odpowiedź na nie jest trudna z punktu widzenia rodzica dziewczynek.

Źródło zdjęcia: Unsplash (AnimGraph Lab).

Przedstawiam kilka myśli wokół akt Epsteina, które ujawniły masową skalę nadużyć wobec dzieci, dziewczynek i kobiet. Jako mama dwóch córek nie mogę przestać o tym myśleć. Rozważam wiele kontekstów związanych z tą sprawą, a podzielę się z Tobą tym, dotyczącym seksualizacji dziewczynek i kobiet.

Zainspirowała mnie aktywistka Jameela Jamil, która w tekście „Ah shit! We let pedophiles decide our beauty standards” („Pozwalamy pedofilom decydować o naszych standardach piękna”) argumentuje, że współczesne standardy kobiecego piękna premiujące cechy kojarzone z niedojrzałością, nie są neutralną modą. Są one jej zdaniem produktem systemu kulturowo-biznesowego podtrzymywanego przez media i branże zarabiające krocie na tym, by kobiety nieustannie próbowały wyglądać młodziej.

Dlaczego kobiety mają wyglądać coraz młodziej?

Pracując z rodzicami bardzo często słyszę takie głosy:

„Chcę, żeby moja córka była pewna siebie i nie przejmowała się wyglądem”.

I prawie zawsze chwilę później, w tej samej rozmowie, pojawia się taka troska:

„Martwię się, że będzie miała kompleksy” albo „Świat jest okrutny dla dziewczyn”.

Rodzice intuicyjnie czują coś bardzo ważnego: że presja wyglądu wobec dziewczynek nie jest błahostką. Ale jednocześnie nam wszystkim zdarza się bagatelizować tę presję, traktujemy ją jak pogodę — coś, co po prostu jest.

Po publikacji kolejnych materiałów związanych z aferą Epsteina wielu dorosłych zareagowało wstrząsem, ale też dystansem myśląc, że to patologia elit, skrajność, margines. Z pozoru wydaje się, że ta sprawa dotyczy zupełnie innego świata: bogaci ludzie, wielka polityka, elity, przestępcy — to coś odległego od codzienności rodzica, który odprowadza córkę do przedszkola i martwi się raczej o jej relacje z rówieśnikami niż o przemoc seksualną.

A ja mam wrażenie, że problem jest bliżej niż się wydaje. Jedną z odpowiedzi na pytanie dlaczego takie przestępstwa stały się możliwe i uchodziły sprawcom na sucho przez dziesięciolecia jest kultura, która systematycznie uczy nas bardzo konkretnego przekazu na temat kobiecości — że im bardziej kobiety przypominają dziewczynki, tym bardziej są akceptowane i pożądane. Dlaczego młodość — a właściwie niedojrzałość — stała się tak ważnym elementem kobiecej atrakcyjności? Dlaczego nasz system prawny oferuje zapisy chroniące dzieci, a jednocześnie kultura, w której je wychowujemy nagradza estetykę upodabniającą dorosłe kobiety do nastoletnich dziewczynek?

Żeby to skonkretyzować spójrzmy, jak wygląda wedle współczesnych kanonów „idealna kobieta”. By być uznaną za atrakcyjną powinna być: szczupła, gładka, bez zmarszczek, bez owłosienia, z małą ilością tkanki tłuszczowej, z delikatnymi rysami twarzy etc. To nie jest przypadkowy zestaw cech. Z punktu widzenia biologii rozwojowej to opis ciała raczej dorastającej dziewczyny, a nie dojrzałej kobiety.

Tak sformułowane standardy piękna zachęcają kobiety, by oznaki dorosłości — zmarszczki mimiczne, ślady po ciąży, owłosienie, cellulit — systematycznie usuwać. I ten komunikat, który brzmi: dorosłość kobiety powinna być niewidoczna, jest przyswajamy przez nasze córki.

Zobacz też: „Ładna i seksowna, ale głupia”. Jak seksualizacja dziewczynek wpływa na ich wyniki i podejście do nauki

Dlaczego młodsza znaczy “lepsza”? Seksualizacja w praktyce

Najciekawsze pytanie brzmi: po co kobiety mają wyglądać młodziej? Dlaczego estetyka nastoletniej, niedojrzałej dziewczyny jest tak bardzo atrakcyjna? A odpowiedź na nie, którą jest: młodość jest „wygodniejsza” społecznie, jest trudna z punktu widzenia rodzica dziewczynek. Bo przecież dziewczynka:

  • mniej niż dorosła kobieta się sprzeciwia, jest bardziej bezbronna
  • ma „niższą” pozycję społeczną
  • jest zależna od dorosłych
  • łatwiej ją zignorować
  • trudniej traktować ją poważnie i w konsekwencji łatwiej skrzywdzić.

Dorosła kobieta (przynajmniej w teorii) posiada autonomię: może odmówić, negocjować, odejść, bronić się, stawiać granice. Kultura patriarchalna wytworzyła więc model kobiecości, który łagodzi tę autonomię wizualnieI uczy chłopców i mężczyzn, że taki model jest seksowny. Kobieta ma być atrakcyjna, ale nie onieśmielająca, obecna, ale nie dominująca. Estetyczne „cofnięcie” jej wieku (i sprawienie, by kobiety chciały do „cofania” swojego wieku dążyć) wydaje się jednym ze skutecznych sposobów na osiągnięcie tego efektu. Stąd taka obsesja gładkiej skóry, szczupłego ciała i, powszechny w nas, lęk przed starzeniem.

Można powiedzieć, że standardy piękna pełnią więc funkcję „instrukcji” społecznej, nie są jedynie sprawą estetyki. Ulegając tym presjom poddajemy się przekazowi, że najbardziej akceptowalna kobieta to ta, która najmniej przypomina osobę z pełną sprawczością. (Od razu dodam, że nie oceniam ani nie obwiniam tych kobiet, które korzystają z zabiegów upiększających. To wybór każdej z nas i mamy do niego prawo. Ważne jest tylko byśmy rozumiały, z czego te wybory wynikają i że nie są one niewidzialne i neutralne dla naszych córek).

Zobacz też: Co jest nie tak z mówieniem dziewczynce „jesteś już kobietą”?

Uwaga na wczesną seksualizację dziewczynek

To dlatego tak ważne jest, byśmy wychowując córki uważały i uważali na ich wczesną seksualizację. To nie przypadek, że treści w bajkach, filmach i mediach tak często pokazują dziewczęce skąpo ubrane bohaterki z wielkimi oczami i długimi rzęsami, wydatnymi biustami, wąskimi taliami, długimi nogami i bardzo szczupłymi ciałami. Rozmawiajmy o tym z córkami. Pokazujmy im, że kanony piękna są kwestią umowy społecznej i że zmieniają się one w czasie (obfite kobiece kształty oznaczały przecież kiedyś wyższy status i były pożądane społecznie). Uświadomienie tego dziewczynkom może pomóc im zbudować dystans do aktualnych wzorców i zrozumieć, że nie muszą się im poddawać.

O tym, jak prowadzić takie rozmowy, przeczytasz w mojej książce, gdzie podaję sposoby i tematy, które warto poruszyć w tym kontekście już z młodszymi dziewczynkami. Książkę możesz kupić tutaj

I druga rzecz, jaką możemy robić to zadbać o naszą autentyczność. Dziewczynki potrzebują zobaczyć dorosłych, którzy:

  • nie mówią o swoim ciele z pogardą
  • powstrzymują się od komentowania wyglądu innych ludzi
  • akceptują starzenie jako naturalny proces

Najsilniejszym komunikatem wychowawczym wobec dziewczynki nie jest zdanie: „Jesteś piękna”, a sytuacja, w której widzi kobiety funkcjonujące w świecie bez ciągłego poprawiania siebie. Oraz mężczyzn szanujących kobiety za to, że po prostu są, a nie za to, jak wyglądają. Potrzebujemy kultury — i domów — w których dorosłe kobiety mogą wyglądać jak dorosłe kobiety, a dziewczynki nie będą seksualizowane i pozostaną dziewczynkami.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Przewijanie do góry