Lęk to nowa nieśmiałość. Czy „nieśmiałość” dziewczynek trzeba na siłę zmieniać?
Źródło zdjęcia: Pixabay (autorka Lorri Lang)

Lęk to nowa nieśmiałość. Czy „nieśmiałość” dziewczynek trzeba na siłę zmieniać?

Ile razy zdarzyło się ci zachęcać córkę do zabawy z nowo poznaną osobą lub „przełamania się” w nowej dla siebie sytuacji. A jeśli stawiała opór, przykleić jej łatkę  „nieśmiałej”?

Premia dla ekstrawertyczek

Nasza kultura premiuje ekstrawertyczki_ków, którzy z miejsca angażują się w nowe sytuacje. Tymczasem wiele przemawia też za tymi, którzy najpierw czekają i obserwują, zanim zdecydują się zrobić krok naprzód (1).

Rodzice często naciskają na córkę, by była bardziej śmiała w obawie przed tym, że jeśli się nie będą się „przełamywać”, utrwalą swój społeczny lęk. A wiele rodziców chciałoby, żeby ich córki miały dużo przyjaciół. Tymczasem, jeśli będziemy traktować nieśmiałe dzieci tak jakby coś było z nimi nie tak, mogą zacząć odczuwać lęk właśnie z tego powodu. W ten sposób, zupełnie nieświadomie zadziałamy na zasadzie samospełniającej się przepowiedni.

Nieśmiałość, lęk społeczny i temperament

Jak przekonuje Lisa Damour, psycholożka i terapeutka, autorka książki „Pod presją. Twarzą w twarz z epidemią stresu i lęku wśród dziewcząt”, zamiast od razu stwierdzać, że „nieśmiała” dziewczynka cierpi na lęk społeczny, możemy przyjąć, że taki jest po prostu jej temperament.

Ci z nas, którzy mają więcej niż jedno dziecko dobrze wiedzą, że już od urodzenia dzieci przejawiają swoją unikalną osobowość. Jedne są spokojne i rozluźnione, inne zaś niezwykle aktywne i ruchliwe. Badania pokazują, że przychodzące na świat noworodki, rodzą się z już zaprogramowanymi skłonnościami, a większość niemowląt można przypisać do jednej z trzech grup (1):

  1. dzieci, które zazwyczaj są radosne i szybko przystosowują się do nowych doświadczeń;
  2. „trudniejsze” dzieci, które mają nieregularny porządek dnia i nie lubią zmian;
  3. dzieci, które powoli się „rozkręcają”, potrzebują więcej niż inni czasu, by przyzwyczaić się do nowych sytuacji i doświadczeń.

To właśnie te ostrożne dzieci z trzeciej grupy często etykietujemy jako nieśmiałe, czując wewnętrzną presję (i niejednokrotnie nakładając ją na dziecko), by tę nieśmiałość zwalczyć za wszelką cenę. Warto natomiast wiedzieć, że wszystkie trzy grupy mieszczą się w normie. I zastanowić się czy nasze próby złamania naturalnych skłonności dziecka na pewno będą jej_mu dobrze służyć?

Zobacz też: “Złość piękności szkodzi”. Na pewno tego chcemy uczyć dziewczynki?

Jak “działa” nieśmiałość

Osoby, które obawiają się zmian, z reguły w pierwszej chwili automatycznie się wycofują. Instynkt ten uaktywnia się bardzo szybko i niekoniecznie można go powstrzymać. Jeśli chcemy zwalczyć ten pierwszy odruch i namawiamy nieśmiałe dzieci, by wbrew sobie były bardziej otwarte i towarzyskie, prawdopodobnie uzyskamy odwrotny skutek – spowodujemy jeszcze większe napięcie. Próby budowania „pewności siebie” i odwagi mogą w ogóle nie działać. Dlaczego? Bo jest to działanie wbrew wrodzonej pierwszej reakcji wynikającej z temperamentu dziecka. Reakcja ta ma na celu zatrzymać dziecko i dać mu czas na rozeznanie się i zdecydowanie: czy jestem bezpieczna_ny?

Jak wspierać nieśmiałe dziewczynki

Jak wobec tego możemy wspierać nieśmiałe dzieci? Dr Lisa Damour poleca rodzicom, by zaczęli od pomagania im w obserwacji i akceptacji własnych reakcji na nowe sytuacje. Co nie jest równoznaczne z pomaganiem im unikać trudnych sytuacji, w których czują się niekomfortowo. Ponieważ unikanie utrudni im próbowanie nowych rzeczy. To co możemy robić, to pozwolić dzieciom wchodzić w nowe sytuacje na własnych warunkach. Czyli powoli, stopniowo i z szacunkiem do własnych odczuć i potrzeb.

Warto zaakceptować fakt, że jeśli córka należy do grupy dzieci „ostrożnych”, prawdopodobnie nigdy nie będzie duszą towarzystwa. I wcale nie musi. Ale może nauczyć się czuć swobodnie w nowych sytuacjach. Zachęcajmy córki do auto-obserwacji. Tłumaczmy im, że strategia działania bez pośpiechu, stopniowego orientowania się w sytuacji i decydowania na dołączenie się do grupy dopiero wtedy, gdy poczuje się gotowa, jest naprawdę w porządku.

Zobacz też: „Asertywny” vs. „agresywna”. O ambicji dziewczynek i kobiet

Dwie zaufane przyjaciółki

Warto też byśmy my – rodzice dziewczynek pozbyli się przekonania, że tylko wtedy, gdy nasze córki będą miały „wielu przyjaciół”, będą szczęśliwe. Jak przekonuje Lisa Damour, najszczęśliwsze są dziewczynki mające jedną lub dwie stałe, niezawodne przyjaciółki (1). Wprowadzają one w życie dziewczynki pewną przewidywalność, a co za tym idzie, obniżają poziom stresu. Dlatego jeśli córka ma wokół siebie małe ale przyjazne grono, nie próbujmy przemieniać jej w duszę towarzystwa. I mimo, że czasem dziewczynki chciałyby być bardziej „popularne” i potrafią zazdrościć tym, które obracają się w większym gronie, to  w mniejszej grupie bliskich przyjaciół łatwiej jest funkcjonować z mniejszym poziomem lęku.

Dlaczego? Bo im więcej osób tym więcej emocji. W dużej grupie łatwiej o zawirowania, konflikty, różnice zdań i charakterów. Trudno sobie wyobrazić, by w grupie liczącej powyżej pięciu osób wszyscy jednakowo się lubili. Musi dochodzić do konfliktów oraz konieczności chodzenia na kompromisy. A dla dziewczynek, socjalizowanych często do bycia miłymi i zgodnymi, rozwiązywanie sytuacji konfliktowych potrafi być wyzwaniem. A co za tym idzie źródłem stresu.

Dodatkową trudnością jest to, że jak pokazują badania, dziewczynki mają większą niż chłopcy skłonność do ruminacji czyli nadmiernego rozmyślania i analizowania swoich doświadczeń (więcej na ten temat przeczytasz tu). Ponadto sposób wychowania wpływa na to, dziewczynki bardzo mocno skupiają się na myśleniu o uczuciach innych osób. Dziewczynki znacznie częściej niż chłopcy zachęcane są do empatii i zastanawia się nad tym, jak ich zachowanie może wpływać na uczucia innych osób (1). A to powoduje, że relacje społeczne potrafią generować dla nich zaskakująco dużo stresu.

Tym bardziej warto uczyć nieśmiałe dziewczynki doceniania swojej ostrożności. A my rodzice – pamiętajmy, że osobowość dzieci w miarę dorastania i zdobywania nowych doświadczeń, staje się bardziej elastyczna (1). Największym prezentem jaki możemy dać nieśmiałym córkom jest akceptowanie ich takimi jakimi są i działanie zgodnie z ich temperamentem, zamiast na jego przekór.  

Źródło:

  1. Damour L., „Pod presją. Twarzą w twarz z epidemią stresu i lęku wśród dziewcząt”, 2019, Mamania.
Udostępnij

Dodaj komentarz